Na chatę socjologa trafiłem na szlaku, zanim faktycznie dowiedziałem się, co to za miejsce. Będąc niedaleko, w Chmielu, spontanicznie, bez wcześniejszego planu, postanowiłem przejść otrycki niebieski szlak. Spodziewałem się oczywiście schroniska.
Po pasmie Otrytu wędrowałem w zimie. Było mokro, porastające Otryt lasy spowite były mgłą. Wystraszony licznymi niedźwiedzimi śladami szedłem panicznie szybko – Chata Socjologa była miejscem, w którym mógłbym poczuć się pewniej i trochę odsapnąć. Klimat był bajkowo-horrorowy. Bliskość chaty zapowiadały spotykane po drodze znaki – napisy, wiszące figurki, tabliczki. Robiło się co raz bardziej dziwacznie. Ze względu na pandemiczny czas, już dużo wcześniej na drzewach pojawiły się informacje, że chata ma przerwę w funkcjonowaniu. Chyba już zawsze Chata Socjologa będzie mi się kojarzyła z tamtą wędrówką i tamtą specyficzną atmosferą.






Obszerną historię powstania Chaty Socjologa można poznać w tomie drugim książki „Bieszczady w PRL’u”.
Grupka studentów z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego szukała azylu, miejsca w którym mogliby swobodnie spędzać czas, uciekając od zgiełku dużego miasta. Miało to być miejsce wolności, nieskrępowanej dyskusji i otwartych umysłów. Pierwsze takie miejsce powstało w Horodku. Pomysłodawcą był Henryk Kliszko. W grupie pierwszych założycieli byli: Andrzej „Hucuł” Organ, Piotr „Morawa” Morawski, Jerzy Turski, Benedykt „Bill” Ptasznik (z Politechniki Warszawskiej). Niestety wkrótce cały teren na którym znajdowała się studencka „baza” przejęło Ministerstwo Sprawiedliwości. W kolejnym roku 1973 Kliszko znalazł nowe miejsce – polanę w masywie Otrytu. Nadleśnictwo Lutowiska zezwoliło na wzniesienie trwałego obiektu. Chata została zbudowana rękami przyszłych mieszkańców z pomocą lokalnych górali. Ze studencką bazą na Otrycie związanych było wielu studentów, nie tylko Socjologii. Pojawiali się również goście z zagranicy oraz przeróżni dziwacy. Działalnością Chaty Socjologa wkrótce zaczęła interesować się MO i SB, utrudniając życie mieszkańcom.
Chata Socjologa przez lata obrosła swoją legendą, jednak jeśli chodzi o wolne myśli, to początkowo wieczorami czytano z wypiekami na twarzy dzieła Marksa i Lenina. Założyciel i lider grupy Henryk Kliszko był skrajnym lewicowcem i komunistą. Podobno w chacie pojawiali się jednak wyznawcy różnych idei i choć dochodziło do burzliwych dyskusji, nigdy nie przeradzały się one w poważne konflikty. Przybywali tu bardzo różni ludzie, od lewicowców po przyszłych znanych opozycjonistów.
„W zgodnej opinii rozmówców najbardziej fascynujące, spontaniczne i naznaczone charakterem były na Otrycie lata 1973-1977. Nowi stanowili już nieco inną, luźniejszą grupę, niesplecioną z korzeniami, a poprzez to nie do końca rozumiejącą, czym była chata dla pionierów.” (Bieszczady w PRL’u 2)
Z czasem pierwsze otryckie towarzystwo zaczęło się wykruszać. Pomału, z różnych powodów, znikały kluczowe dla tego miejsca postaci.

13 stycznia 2003 roku Chata Socjologa doszczętnie spłonęła od iskry z nieszczelnego przewodu kominowego. Wkrótce potem członkom Stowarzyszenia Klub Otrycki wraz z innymi miłośnikami schroniska udało się odbudować to legendarne miejsce.